kartoflavour

Pięknie jest! Patrz…jak pieknie :)

Gorenjska regija – Górna Kraina – Upper Carniola Region (Słowenia / Slovenia) – part I

Miewam takie dni, kiedy czuję na twarzy ”zachodni” wiatr i wiem, że pora wybrać się na wycieczkę. Jestem wtedy nieznośna i wiem, że to nie wina przemęczenia, a znudzenia monotonią życia i rutyną. W styczniu tego roku pomyślałam o  Słowenii, która jest zaledwie 350km od Monachium, w którym mieszkamy. Na zamówiony przewodnik czekałam prawie 5 miesięcy i tak na początku maja czas oczekiwania się skończył.  Nigdy w Słowenii nie byliśmy, a i też nie za bardzo mieliśmy wyobrażenie o tym maleńkim kraju położonym w Europie Środkowej, pomiędzy Włochami, Chorwacją, Austrią i Węgrami.

Border Slovenia Austria

Kiedy mamy już cel, ciężko wytrzymać w pracy. Lista rzeczy, które należy zabrać powstaje na kilka dni przed wyjazdem, a samo pakowanie na dzień przed. Jedziemy…. Do przejechania Austria, kręte autostrady przez Alpy. Podróżowanie to nie tylko piękne krajobrazy, smaczne jedzenie i poznani ludzie, ale też suche fakty, które ja lubię znać przed wyjazdem. Łatwiej jest mi dzięki temu zaplanować wydatki. Z serii ”informacje praktyczne”, jeżeli wybieracie się samochodem winieta na Austrię (10-cio dniowa) kosztuje 8,5€, na Słowację (7-mio dniowa) 15€. Jadąc z Monachium trzeba przejechać kilka tuneli, w tym trzy są dodatkowo płatne: Tunele Tauern i Katschberg (10€), Tunnel Karawanks (6,5€). Istnieje możliwość ominięcia tuneli, ale czas podroży znacząco się wydłuży. Mniejsze drogi są trudne – wąskie i kręte, pną się niejednokrotnie kilkaset metrów po skalistych zboczach gór.

Jesteśmy super podekscytowani, mamy tydzień wolnego i wydaje nam się, że to wystarczy aby ”liznąć” kilka regionów w Słowenii. Przewodnik jest przydatny, ale nie trzymamy się go kurczowo, to tylko wskazówka. Plan na pierwsze dwa dni to Gorenjska regina. Wjeżdżamy od strony Villach do miejscowości Jesenice. Stamtąd do miejscowości Bled i dalej w głąb Gorenjska do jeziora Bohinj, by na jego końcu zobaczyć wodospad Savica. Później trasa przez Prelaz Vršič (Przełęcz Vršič) do miejscowości Bovec.

”dobre dan” 🙂

W pierwszej chwili zaskakuje nas, że informacje dla podróżnych, znaki, tablice informacyjne na drogach itp. opisane są w kilku językach: po pierwsze po angielsku, przy granicy z Austrią po niemiecku i jak się okazało później, przy granicy z Włochami, również po włosku. Super doświadczeniem jest też sam język słoweński, bo jest tak fajnie podobny do polskiego. Byliśmy zaczytani we wszystkich słoweńskich napisach i odkodowywaliśmy, przy zadziwiającej liczbie podobnych słów, każdą możliwą informację. Wspaniałe doświadczenie.

Bled

Widok z murów zamku Bled

Bled

Do Bled dojechaliśmy ok. 14:00, pogoda była przykra, widoczność słaba, powstał wiec szybki plan na odwiedzenie ”najważniejszych” miejsc. Średniowieczny zamek w Bled piętrzy się nad szmaragdowym jeziorem. Mimo kiepskiej pogody miejsce oczarowało nas klimatem. Na skraju jeziora malutka wysepka z białym kościółkiem. Przepięknie! Kolega z Francji (Alex) doniósł nam o legendzie, która mówi, że należy popłynąć na wyspę i zadzwonić dzwonkiem przy kościele, a spełni się nasze życzenie. Uznał też, że to świetny chwyt marketingowy, bo na wysepkę można dostać się płatną gondolką lub wpław, co przy temperaturze wody ok 10st., nawet w kombinezonie byłoby ciężkie 🙂

Decydujemy się zwiedzić zamek i tu zawód….(8€/os.). Była to najwyższa opłata za wstęp do jakiegokolwiek odwiedzonego muzeum w Słowenii. Cena koszmarna jak na ekspozycję, którą zobaczyliśmy. Zero eksponatów, bo dwie gablotki, jedna z makietą, a druga z kośćmi jelenia – to żadne eksponaty. Jedynie 6-7 komnat dostępnych dla zwiedzających i sklepiki, sklepiki, sklepiki. Tylko widok z góry na jezioro, na wysepkę zasługuje na achy, jednak ten sam obraz można zobaczyć z wielu dostępnych dróg na wzniesieniach dookoła jeziora.

Bled castel

Centrum Bled rozciąga się przy drodze prowadzącej wokół jeziora, gdzie znajduje się większość restauracji. My już wiemy, że najlepiej jest jeść w gostilna lub gostišče. Są to takie gospody, gdzie dominują dania miejscowe, tradycyjne. W Bled mieliśmy okazję jeść dwa razy, raz zatrzymaliśmy się w barze, który proponował snacki i przekąski. I wśród tych w Słowenii najbardziej lubiane są bałkańskie kebaby, Ćevapčići, burki, pljescavice. Roiło się od miejscowych, było to najbardziej zatłoczone miejsce w całej miejscowości. Nie mieliśmy wątpliwości i obaw by tam zjeść.

burek

Drugi raz, na trasie powrotnej do domu, jedliśmy w Gostlina Mlino, polecanej przez przewodnik Lonely Planet i co prawda niewiele tam było typowych dań słoweńskich, to głód sprawił, że miejsca nie zmieniliśmy. Delektowałam się zupą fasolową, doradą z grilla i kartoflami ze szpinakiem, a Uki wybrał mixed grill z wszystkimi wyżej opisanymi przysmakami (to prawie 500g mięs, wołowina, wieprzowina, kurczak, Ćevapčići). Heavy.

dorada

oliwa z czosnkiem

ziemniaki ze szpinakiem i czosnkiem

mixed grill

OK, jedziemy dalej, mijamy czeską reprezentację w piłce nożnej i bierzemy kierunek na Bohinj. Niebo się przejaśnia i widzimy ośnieżone szczyty gór, oplecione chmurami. Jezioro Bohinj wyłania się nagle, wtopione w skaliste zbocza gór. Krystalicznie czysta woda nabiera błękitno-turkusowego koloru. Zrobiło się bardzo romantycznie, na chwilę daliśmy się ponieść marzeniom i zastygliśmy wpatrzeni w lazurowa piękność. Ahhhh, ehhhh, oj, oj…niezwykłe, serio. Mam nadzieje, że zdjęcie chociaż w małym stopniu oddaje klimat.

Bohinj

Bohinj

Wsiadamy do auta i dalej do Slap Savica (wodospad Savica). Trasa pokręcona, pokrzywiona, ciasna. Jedziemy z wielkimi bananami na twarzy, uśmiech, radość, w oczach dwa koziołki, lewa-prawa, aż tu nagle po ostrym zakręcie, niespodziewanie wyłania się gigantyczny autokar. Zastygliśmy, po lewej stronie skały, po prawej przepaść. pierwsza myśl?! Jakim cudem ktokolwiek dopuszcza na tej trasie ruch autokarowy??? Nie potrafiliśmy uwierzyć! Gdybym jechała szybciej istniało ryzyko kolizji. Nie ma szans, nie miniemy się na tej drodze, jest za wąska. Kierowca macha łapami, a ja zdurniałam…no nic, cofam się dobrych kilkadziesiąt metrów do wolnego pobocza. Dobrze, że podziękował… Słoweńcy jeżdżą jak opętani, drogi są trudne i często nie można uwierzyć w znaki ograniczające do 70-ciu, bo przy takiej prędkości trasy pretendują do WRC. Ochłonęliśmy… nie było trudno: 9°C i mżawka, w taką pogodę łatwo się wychłodzić, przy okazji cyknęliśmy parę zdjęć. W oddali, głęboko w dole słychać szum potoku. Czyli jesteśmy blisko.

Bohinj

okolice Bohinj

Parkujemy samochód i wspinamy się pod stromą górę, jeszcze tylko 100 metrów i kasa. 2,5€ za osobę i 20 minut znowu pod górę, ślisko i zimno, ale brniemy w to!

IMG_00721_1

Savica

Mam kiepską kondycję i łatwo tracę oddech, wszystko rekompensuje jednak widok. Gdyby było chociaż trochę cieplej, pomyślałabym, że jestem w Ameryce Południowej. Wodospad jest tak wysoki, że nie zmieścił się w kadrze. Jest cudnie, widok rozciąga się na dolinę i w oddali widać nawet jezioro Bohinj.

Bohinj

Savica

wysokość wodospadu to 103m

Wracamy do Bled, zrobiło się późno jest ok 19.00, pora zacząć szukać noclegu. Przy obecnym rozwoju technologii jest to stosunkowo łatwe, googlujemy hostele i znajdujemy obiecujące miejsce, zaledwie 50m od jeziora Bled –>  Hostel Vila Victoria Bled. Gorąco polecamy. Słoweńcy generalnie są bardzo mili i pomocni, ale kiedy już się z nimi stykamy bezpośrednio i stajemy się ich gośćmi, to oddają serce na dłoni. Są niesamowicie sympatyczni, pomocni, uwielbiają odpowiadać na wszelkie pytania, lubią mówić o swoim kraju, mentalności, kulturze. I tak po ciepłym przyjęciu zostaliśmy zaproszeni na wspólne oglądanie finału Ligi Mistrzów. Wieczór był tak fajny, że ze smutkiem wyjeżdżaliśmy.

Zapraszam do kolejnej wpisu z Gorenjska regija. Cześć druga.

Advertisements

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

PRAWA AUTORSKIE / Copy wrights

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie umieszczone w tym blogu stanowią moją własność. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do 3 lat.
%d blogerów lubi to: