kartoflavour

Pięknie jest! Patrz…jak pieknie :)

Garmisch-Partenkirchen letnią porą / Summertime in Garmisch-Partenkirchen ( Niemcy / Germany)

Sierpniowy długi weekend i wycieczka do Garmisch-Partenkirchen, stolicy sportów zimowych.

Garmisch i Partenkirchen, bo tak należałoby przedstawić dwie sąsiadujące ze sobą wsie. Mieszka w nich ponad 26.000 ludzi, a mimo to nie mają statusu miasteczka. Leżą na wysokości 708m n.p.m u podnóża najwyższego szczytu Niemiec – Zugspitze (2,962 n.p.m.). Garmisch na zachodzie i Partenkirchen na wschodzie. Mimo tego, że zawsze mówi się o nich jak o jednej miejscowości, są one niezależne administracyjnie.

Historia Partenkirchen sięga czasów rzymskich ok. 15 w n.e. Największa ulica biegnącą przez wieś była rzymskim traktem handlowym. Garmisch wspomniane jest po raz pierwszy dopiero 800 lat później.

W XVI wieku, z powodu boomu w transporcie morskim, ograniczono transport lądowy i przebiegający tędy szlak handlowy praktycznie przestał funkcjonować. Podmokłe ziemie nie nadawały się do uprawy, a wilki, niedźwiedzie i rysie stanowiły prawdziwe zagrożenie dla populacji. Miasto kilkukrotnie cierpiało z powodu plagi dżumy.

W końcu mieszkańcy wszelkie niepomyślności zaczęli przekładać na karb złych mocy, a winą za niepowodzenia obarczono czarownice.

[http://www.youtube.com/watch?v=PrafvP1QwQ0]

Pod koniec XVI wieku w ciągu 7 lat, aż 63 osoby, co stanowiło wtedy 10% populacji, oskarżono o uprawianie czarów i bestialsko stracono. Wszystkie procesy i egzekucje odbywały się w zamku Werdenfels Castle, który w XVII w. opuszczono, twierdząc, że jest nawiedzony. Ruiny są dostępne dla turystów.

W 1935 r. zarządzeniem Adolfa Hitlera dwa rynki zostały połączone w jeden, w oczekiwaniu na zimowe igrzyska olimpijskie w 1936r.

Dziś to bardzo popularna destynacja turystyczna. Najłatwiej się o tym przekonać stojąc w kilkugodzinnym korku w ciepły, sobotni poranek.

W G-P byliśmy już dwukrotnie i zapewne jeszcze nie po raz ostatni 🙂 Rynek jest malowniczy, a górzysty krajobraz dodaje tym miejscowościom dodatkowego uroku. Bogate freski na elewacjach w towarzystwie typowej zabudowy bawarskiej tworzą piękny, bajkowy klimat. Za pierwszym razem zwiedzanie zaczęliśmy od centrum.

W czasie tej wycieczki przypadkowo trafiliśmy na paradę z okazji corocznego Festwoche. Tradycje w Bawarii są wyjątkowo silne i pieczołowicie pielęgnowane. Mój kolega z pracy co piątek wskakuje w skórzane portki i wyjeżdża na weekend w góry by tam wznosić kufle na festynach organizowanych z powodu święta języka bawarskiego, święta miasta itp.

Kolejny wyjazd to czas spędzony w Partenkirchen. Zobaczyliśmy stadion olimpijski zbudowany na potrzeby Igrzysk Olimpijskich z 1936r. Dumnie sfotografowaliśmy się na tle tablicy pokazującej rekord skoczni należący do Adasia z roku 2007 (niestety nieaktualny) :). Obowiązkowo próbowałam telemarku! :).

Po przejściu stadionu skierowaliśmy się na trasę prowadzącą do Partnachklamm. To wąwóz mający 708m długości i 80m wysokości. Cena to 3,5€ za osobę (brak możliwości płacenia kartą). UWAGA! otwarte również zimą, z ogrodami z lodowych sopli.

Doskonale nam to wyszło. Była godzina 12 i temperatura sięgała 32°C. Idąc w kierunku wąwozu czuliśmy na twarzach lekki chłód bijący z przepływającej poniżej rzeki Partnach. Kiedy doszliśmy do wejścia zrobiło się naprawdę zimno. Sięgnęłam po kurtkę. Temperatura spadła do ok. 16-18°C. Mimo tego słońce przebijające się nad skalami ciągle prażyło. Doskonałe rozwiązanie na upalny, leni dzień.

Wchodząc do wąskiego, skalistego przejścia nie do końca wiedzieliśmy czego mamy się spodziewać. Foldery są bardzo ubogie w informacje a i oficjalna strona miasta nie rozpisuje się zbyt obszernie na temat tej atrakcji, którą osobiście uważam za cud natury. Zaparło mi dech w piersiach, nie tylko przez lodowatą wodę, znacząco obniżającą temperaturę, ale przede wszystkim dlatego, że jest nieziemsko pięknie! Kolory i skala oszałamiają. Jest niezwykle głośno, wilgotno i ślisko. Linki ochraniające wydają się niewystarczające, a przepychanie wąskimi ścieżkami w sznurkach turystów nieco przerażające. Nie ważne, to trzeba zobaczyć!

Po wyjściu z wąwozu znowu można zdjąć kurtkę i skusić się na krioterapeutyczną kąpiel stóp, zjeść kanapkę i przygotować siły do wspinaczki przenoszącej nas na most widokowy znajdujący się na wysokości 50m ponad wąwozem. Istnieje możliwość przejścia nad wąwozem za darmo. Tak robią często ludzie wędrujący po szlakach, których nitki przecinają się za zakrętem rzeki.

A kiedy już przejdzie się 10 km to czas na nagrodę. Najlepszą jest deser! Na pierwszym zdjęciu Germknödel. Ciasto drożdżowe rosnące na parze, nadziewane śliwkową marmoladą, oblane słodkim sosem waniliowym.  Jak wspominałam, byliśmy w G-P dwukrotnie i nie odpuściłam tego samego deseru dwa razy.

Rahmstrudel, ciasto naleśnikowe (tu dodatkowo zapiekane) przekładane twarogiem i zalane sosem waniliowym, pycha 🙂

Przy drugiej wizycie spróbowaliśmy też Rohrnudel, który jest niczym innym jak przekrojonym pączkiem posmarowanym dżemem i utopionym w tym samym sosie. Cięęęęężżżżżki, mdląco słodki i w sumie mało wyszukany! Raczej nie polecam.

Post ten pozostawiam jako otwarty. Ponieważ ciągle podróżujemy w tamtym kierunku, to zapewne wiedza o tym miejscu będzie się pogłębiać. Jeżeli jest coś co ominęliśmy, lub coś czego nie zjedliśmy proszę o sugestie, chętnie je sprawdzę i skomentuję na blogu. Dzięki.

Reklamy

5 comments on “Garmisch-Partenkirchen letnią porą / Summertime in Garmisch-Partenkirchen ( Niemcy / Germany)

  1. travelingilove
    14 kwietnia 2014

    Wow 🙂 Ja widziałam Partnachklamm tylko zimą, ale latem też wygląda nieźle! 🙂

  2. Pingback: Partnachklamm adventure: feeling like Bilbo Baggins | Love Traveling

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

PRAWA AUTORSKIE / Copy wrights

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie umieszczone w tym blogu stanowią moją własność. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do 3 lat.
%d blogerów lubi to: