kartoflavour

Pięknie jest! Patrz…jak pieknie :)

Wyspiarska Estonia / Insular Estonia – Muhu cz. I

I ponownie wracam do Estonii. Uwielbiam ten kraj! Była to miłość od pierwszego wejrzenia 🙂

W Estonii jest ponad 1500 wysp i wysepek należących do Archipelagu Monsundzkiego. My odwiedziliśmy 3 z nich: Muhu, Saaremaa i Hiiumaa.

Muhu

To trzecia co do wielkości wyspa w Estonii. Aby się na nią dostać należy złapać prom z miejscowości Virtsu do Kaivastu. Proponuję nie czekać na ostatnie połączenie, zawsze miejscowi z biletami miesięcznymi będą mieli pierwszeństwo wjazdu na pokład. Pół biedy jeżeli podróżujemy komunikacją miejską lub mamy ze sobą tylko rower, gorzej kiedy podróżujemy samochodem i zwyczajnie zabraknie dla nas miejsca (nawet jeżeli zakupimy bilet on-line). Kolejki latem są ogromne i prom jest zawsze zapchany. Ceny to ok. 10-12€ za samochód + 5€/os.

Kiedy dobiliśmy do brzegu Kaivastu na przedostatni prom do Virstu ciągnęła się kilkusetmetrowa kolejka samochodów. Pewne było jedynie to, że niektórym nie uda się dostać na pokład.

Mieszkańcy Muhu z dumą podkreślają, że są ”Muhu people”. Wyspa była zamieszkała od ok. 2500 r.p.n.e. To tu odkryto najstarsze znaleziska archeologiczne w Estonii. W 1227 miała tu miejsce bitwa, która ”przechrzciła” ostatnich pogańskich Estończyków. Wjeżdżając na wyspy od razu czuje się jak w innym świecie, dosłownie i w przenośni. Jakby czas się kompletnie zatrzymał. Ponieważ w czasach ZSRR ziemie Muhu nie były eksploatowane na potrzeby rolnictwa, wyspa zachowała swój naturalny, niczym niezmącony charakter. Większość wyspy, to tereny objęte ochroną, panują tam specjalne zasady. Namioty można rozbijać tylko w specjalnie przygotowanych strefach, jeździć tylko po szlakach. Na Muhu zachował się ostatni, czynny młyn wiatrowy w Europie, a na północy koniecznie trzeba zobaczyć klif Üügu.

Było już po godzinie 18.oo. Ominęliśmy kilka atrakcji na trasie i bojąc się, że nie znajdziemy miejsca do spania, udaliśmy się bezpośrednio do wsi Koguva. Był to nasz drugi dzień podroży. Wtedy jako kompletne świeżynki nie znaliśmy panujących na wyspach i w Estonii zasad. Szybko jednak poznaliśmy najfajniejszy sposób na znalezienie noclegu i czas spędzony na wyspach wspominamy najlepiej. Pukajcie do drzwi, gdzie posiadłość oznaczona jest rzeźbioną, drewnianą tabliczką, tam zawsze za drobną opłatą znajdzie się miejsce na namiot, może ognisko, poranny prysznic, a często też śniadanie serwowane przez domowników.

Kiedy dojechaliśmy na miejsce serce zabiło mi mocniej. Wieś jest przecudna, nigdy w życiu nie widziałam czegoś co wydaje się być skansenem, ale nim nie jest. Od wieków ludzie mieszkają w tych słodkich domkach, odgradzając się od sąsiadów kamiennymi płotami, porośniętymi grubym, mięsistym mchem. To jak przenieść się do Shire.

Spacerowaliśmy, a słońce powoli chowało się za horyzontem i wtedy doszliśmy TU. To było wymarzone miejsce na nocleg. Za wielką gospodą z pokojami hotelowymi rozbiliśmy namiot za 6,50€ za noc + 2€/os. za prysznic. Zaplecze turystyczne pierwszorzędne. Uwierzcie, że zdjęcia ze strony kompletnie nie oddają klimatu miejsca.

Kiedy już uporaliśmy się z pierwszym rozkładaniem namiotu uraczyliśmy się kuflem piwa i ukochanym, chrupiącym chlebem z czosnkiem (który znaliśmy już z Łotwy, mniammm).

Świerszcze, zimne piwko, zapach morza i drzew. To wszystko nastrajało nas bardzo pozytywnie. Pobyt w Koguvie podniósł poprzeczkę oczekiwań co do dalszej podroży baaardzo wysoko.

Wstaliśmy wyjątkowo wcześnie, nie z powodu planów, ale dlatego, że było nam szkoda każdej przespanej zbędnie chwili. Po kolejnym spacerze zjedliśmy śniadanko (5€/os.) i zwiedziliśmy muzeum (3€/os.). Większość estońskich wysp ma niechlubną historię przemytniczą. Muhu nie jest wyjątkiem, dlatego pośród eksponatów we wspomnianym muzeum znajdziemy kadzie do przemytu brandy.

Aż szkoda było wyjeżdżać, straszna szkoda. Żałowaliśmy tylko jednego, że nie skorzystaliśmy z miejscowej tradycji czyli sauny dymowej. Uznaliśmy, że 35€/os./h. to trochę dużo i mieliśmy również nadzieję, że jeszcze będzie okazja…niestety :(. Przygotowanie sauny dymowej jest bardzo trudne i długotrwałe, często zajmuje nawet cały dzień. Przeznaczony do tego celu budynek musi być dobrze wentylowany. Dym ma właściwości silnie dezynfekujące. Dawniej przy budynkach gospodarczych lub bezpośrednio w domach jedna z izb przeznaczona była na saunę dymową. Odwiedzano ją regularnie, aby pozbyć się z organizmu zarazków i bakterii, kobiety przynosiły w nich na świat dzieci, ale też przetrzymywano w nich zwłoki do momentu pochówku.  W kulturze estońskiej i fińskiej tradycja kąpieli dymowych przeżywa drugą młodość i staje się coraz bardziej popularna.

Reklamy

2 comments on “Wyspiarska Estonia / Insular Estonia – Muhu cz. I

  1. Tomek
    4 czerwca 2017

    Cześć,
    bardzo fajny blog 🙂
    Wybieramy się niedługo do Estonii (pod żaglami), po lekturze Waszej opowieści pomyślałem, że moglibyśmy nadrobić za Was wizytę w saunie dymowej w Koguvie 🙂 Czy macie tam jakiś kontakt, jak moglibyśmy się umówić z wyprzedzeniem?
    Z góry dziękuję, i jeśli to się uda, obiecuję, że opowiem 🙂

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Information

This entry was posted on 22 lipca 2012 by in Estonia and tagged , , , , , , , , , , , , , , , .

Nawigacja

Lipiec 2012
Pon W Śr C Pt S N
« Czer   Sier »
 1
2345678
9101112131415
16171819202122
23242526272829
3031  

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

PRAWA AUTORSKIE / Copy wrights

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie umieszczone w tym blogu stanowią moją własność. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do 3 lat.
%d blogerów lubi to: