kartoflavour

Pięknie jest! Patrz…jak pieknie :)

Parki narodowe Estonii / National Parks in Estonia – Soomaa, Matsalu, Lahemaa cz.III

Po 3,5km spacerze ruszyliśmy dalej na wschód. Z miejscowości Kolga, obok której jest wejście na teren bagna Viru udaliśmy się do wsi Käsmu i Altja, położonych we wschodniej części Parku Narodowego Lahemaa.  Tablic informacyjnych brak i jeżeli nie przestudiuje się 10 przewodników można nie trafić na szlaki i nie zobaczyć ”perełek”.

Obie wsie mają bardzo bogatą historię, o tym dowiedzieliśmy się m.in. podczas miłej pogawędki z najbardziej uprzejmym i gadatliwym Estończykiem jakiego mięliśmy przyjemność poznać.

Käsmu

Pierwszym ważnym miejscem jakie należny odwiedzić jest Käsmu Fisherman Museum.

Pierwotnie budynek muzeum wykorzystywany był jako szkoła nawigacji, a w czasach radzieckich służył jako strażnica. Budynek wraz z kolekcją jest własnością prywatnego miłośnika sztuki marynistycznej, który skompletował prawie 25tys. tematycznych eksponatów. Większość niestety zaginęła po tym jak Estonia w 1940 roku została wcielona w granice ZSRR. Koniecznie trzeba tam wejść, chociażby po to aby zagaić pracującego tam od 15lat rodowitego Altajczyka.

”Hello, could you please tell us something about this place, about history of the village?” i tu zaczęło się najpiękniejsze ”herre is Soviet Union and 60km furrtherr (tu pokazał na morze) arre verrry bad capitalists”. I tak zaczęła się piękna historia o burzliwych losach najbardziej znanej wioski rybackiej i ”wioski kapitanów” w Estonii. Käsmu to osławiony w Estonii port, w którym przez ponad 200 lat budowano statki i małe łodzie. W czasach ZSRR na wodach Zatoki Fińskiej zakazano połowów flądry, której populację praktycznie wtedy przetrzebiono. Ludzie nie mięli z czego żyć. Na piaskowej glebie dało się uprawiać tylko ziemniaki, a okoliczne pastwiska zdołały wykarmić tylko niewielką liczbę bydła.

Photo thanks to: http://www.kasmu.ee

Mimo tego wioska nazywana była ”wioską milionerów”. W XIX wieku była największym portem przemytniczym szmuglującym -sól, a w latach 20-tych XX wieku, po tym jak Finlandia przyjęła prohibicję – alkohol. Po roku 1940 wielu Estończyków uciekło do Skandynawii drogą morską właśnie z tego portu. Ciężko jest nazwać portem ubogi pomost i żadnej infrastruktury, ale tak to właśnie wygląda.

Stąd wypływali w swoje pierwsze rejsy najsławniejsi Estońscy kapitanowie. Pierwsze statki budowane tu były już w XVII w. Port działał prężnie, a wielu podróżujących po całym świecie kapitanów ściągało tu na wakacje wielkich artystów i celebrytów. Od polowy XIX wieku wieś stała się modną, wakacyjną destynacją.

Photo thanks to: http://www.kasmu.ee

Tyle o historii 🙂 teraz o rzeczach namacalnych i …smacznych. Po kilku godzinach dopadł nas głód. Zatrzymaliśmy się w małym barze z pokaźną grupą klientów. Zamówiliśmy marynarski, miejscowy przysmak – wędzoną flądrę z dodatkami i zupę cebulową z serową grzanką. Dziwne to było doświadczenie jeść zimną rybę z ciepłymi frytkami. Pierwszy raz jadłam flądrę, jest przepycha i chociaż mieszkałam w Trójmiejskie przez 6 lat to nigdy wcześniej nie miałam okazji i ciekawości aby jej spróbować.

Mżawa i plucha dopadły nas zaraz po wyjściu. Widoczność była beznadziejna, na niebie kłębiły się szare chmury, a zimny wiatr smagał nas bo bosych stopach.

Nie dotarliśmy na szlaki parku narodowego zaczynające się w Käsmu, chociaż widzieliśmy wielu turystów w płaszczykach i gumowcach próbujących swoich sił w walce z pogodą, my skapitulowaliśmy i pojechaliśmy do Altji.

Altja

Altja to wieś z tak samo barwną historią. Przewodniki opisują ją tylko wzmiankowo z uwagi na odrestaurowane chaty rybackie. Dawniej produkowano w nich sieci rybackie i małe łodzie. Teraz są częścią malowniczego skansenu.

Photo thanks to: http://www.kasmu.ee

Zaskakujące jest to, że polski Bałtyk słynie z przepięknych plaż, których praktycznie nie ma w Estonii. Zdecydowana większość linii brzegowej porośnięta jest kilkunastometrowymi pasami paskudnego zielska, które kompletnie blokuje dostęp do wody. Z drugiej strony brzegi są obsypane setkami przepięknych głazów narzutowych w najróżniejszych rozmiarach, czego u nas nie ma wcale.

Przejazd z Käsmu do Altji i kilkugodzinny spacer wzdłuż morza kompletnie nas wypompował z energii…i ta pogoda. Wyjeżdżając ze skansenu postanowiliśmy zatrzymać się na kolację. Ponieważ na odcinku ok. 50km nie napotkaliśmy żadnego sklepu, wiedzieliśmy, że będzie to nasz ostatni w tym dniu posiłek. Restauracja Altja kõrts serwuje tradycyjne dania. Istnieje od dziesiątków lat i niegdyś był to typowy klub dla dżentelmenów, do którego zakazywano wstępu kobietom.

Obsługa była fatalna i bardzo nieuprzejma, jedzenie jednak samo się obroniło. Ja raczyłam się ukochanymi pielmieniami z głębokiego tłuszczu (o których pisałam już wcześniej w tym poście), a Uki kartoflami z dodatkami (skwarki, śmietana, jajecznica i pietruszka). Nie wiem czy mamy taką potrawę w Polsce lub podobne smaki, ale nie był to pierwszy raz, kiedy to danie spotykamy w menu. Fajnie, że jest to kolejna wariacja kartoflowa… tych nigdy za wiele :).

To już ostatni park, który odwiedziliśmy. Podążyliśmy dalej na wschód, gdzie prawie nie mówi się po estońsku, a tylko po rosyjsku, gdzie piękne krajobrazy zastąpione są hałdami koksu, opuszczonymi kołchozami i kopalnianymi szybami – ku przygodzie 😀

Zachęcam do komentowania, Twoja opinia jest dla nas ważna! Dziękuję 🙂

cz. I https://kartoflavour.wordpress.com/2012/06/24/parki-narodowe-estonii-matsalu-soomaa-laahema-cz-i/

cz.II https://kartoflavour.wordpress.com/2012/07/08/parki-narodowe-estonii-soomaa-matsalu-lahemaa-cz-ii/

Reklamy

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s

Enter your email address to follow this blog and receive notifications of new posts by email.

PRAWA AUTORSKIE / Copy wrights

Zgodnie z ust. z dn. 4.02.1994 r o prawie autorskim i prawach pokrewnych, wszystkie fotografie umieszczone w tym blogu stanowią moją własność. Kopiowanie i rozpowszechnianie ich w jakiejkolwiek formie, bez mojej zgody, jest zabronione. Przypisanie sobie autorstwa całości lub części cudzej pracy, jej deformacja lub edycja bez zezwolenia autora podlega karze grzywny, ograniczeniu wolności lub pozbawieniu wolności do 3 lat.
%d blogerów lubi to: